Propozycja zmierzenia się z formułą baśni. Nie jest to jednak współczesna wersja Calineczki, Małej Syrenki czy innej popularnej historii. W adaptacji celowo wykorzystane zostały mało znane lub w ogóle nieznane baśnie Andersena. Dzięki temu w pracy nad spektaklami łatwiej będzie uniknąć utartych ścieżek interpretacyjnych czy inspiracji czerpanych z Disneyowskich adaptacji. 
10.02.2010

